Z Beatą Drzazgą, przedsiębiorczynią i uznaną liderką, rozmawiamy o biznesie, nadziejach i zagrożeniach związanych z AI oraz młodych przedsiębiorcach
Prowadzenie własnego biznesu wymaga wielu poświęceń, zaangażowania i konsekwencji. Szczególnie wymagający bywa początek, kiedy młody przedsiębiorca musi poświęcić dużo czasu na zbudowanie marki, pozyskanie pierwszych klientów i wypracowanie stabilnej pozycji na rynku. Często oznacza to pracę znacznie wykraczającą poza standardowy etat, podejmowanie ryzyka oraz inwestowanie środków bez gwarancji szybkiego zwrotu. Szczególnie kiedy zwrócimy uwagę na sztuczną inteligencję, która z jednej strony może ułatwiać naszą codzienną pracę, z drugiej zaś powodować wiele niebezpieczeństw.
Własna działalność wymaga więc nie tylko dobrego pomysłu, ale także cierpliwości, odporności na niepowodzenia i gotowości do podejmowania decyzji z myślą o długofalowym rozwoju. O tym, jak zwrócić uwagę na ten temat mówi Beata Drzazga, przedsiębiorczyni i uznana liderka, która otworzyła już wiele firm tworząc je od podstaw. Jest również znana ze swojej działalności charytatywnej i doradztwa dla przedsiębiorców związanych z sektorem MŚP.
Jakie są dziś, Pani zdaniem, największe wyzwania stojące przed polskimi przedsiębiorcami?
Jedno się niestety nie zmienia. Wciąż mamy za mało wsparcia ze strony państwa, a jednocześnie zbyt wiele regulacji, które zamiast ułatwiać prowadzenie biznesu, często je utrudniają. Jako przedsiębiorcy mamy już sporo doświadczeń, ponieważ działamy również za granicą i widzimy, jak jesteśmy traktowani w innych państwach. Rozmawiamy z przedstawicielami administracji chociażby w Abu Zabi, Nevadzie, Miami, Nowym Jorku czy San Francisco i tam bardzo zwraca się uwagę na przedsiębiorców oraz na to, co mogą wnieść do gospodarki. Podobne doświadczenia mają osoby rozwijające biznes w Chinach. Tam docenia się fakt, że ktoś przyjeżdża, chce coś stworzyć, zainwestować, podzielić się doświadczeniem i wspólnie budować. Państwo powinno wspierać przedsiębiorców, bo przecież później przekłada się to na podatki, miejsca pracy i rozwój gospodarki. Można tylko marzyć o tym, żeby kraj był pełen przedsiębiorczych ludzi. W Polsce nie zawsze to wsparcie czujemy. Rozmawiam z kolegami i koleżankami prowadzącymi nawet bardzo duże biznesy i często mamy podobne odczucia. Pojawiają się zapowiedzi, że przepisy zostaną uproszczone czy złagodzone, ale później rzeczywistość nie zawsze odpowiada tym obietnicom. Dla mnie jest to nadal jeden z najważniejszych problemów przedsiębiorców.
Sztuczna inteligencja coraz mocniej zmienia sposób funkcjonowania firm i rynku pracy. Widzi w niej Pani przede wszystkim szansę czy zagrożenie dla przedsiębiorców?
Nie uważam, że sama sztuczna inteligencja jest problemem. Przez pewien czas ludzie obawiali się, że znikną niektóre zawody i dojdzie do zwolnień. Oczywiście rynek pracy będzie się zmieniał i zmieni się jego struktura, ale najważniejsze będzie to, czy pracownik będzie potrafił wykorzystywać swoje umiejętności i talenty, jednocześnie korzystając ze sztucznej inteligencji. My, pracodawcy, też jesteśmy ludźmi i nie zależy nam na tym, żeby ktokolwiek tracił pracę. Osobiście obawiam się natomiast sytuacji, w której rozwój sztucznej inteligencji odbywa się w ogromnym tempie, zarówno w Chinach, jak i w Stanach Zjednoczonych, a najważniejszym celem staje się to, kto kogo wyprzedzi. To może być niebezpieczne. Uważam, że ten rozwój powinien być w pewien sposób wspólnie kontrolowany. Z punktu widzenia przedsiębiorców sztuczna inteligencja może jednak bardzo pomagać. Przyspiesza procesy i pozwala firmom sprawniej się rozwijać. Ogromne możliwości widać również w medycynie. Coraz szybciej prowadzone są badania dotyczące między innymi regeneracji narządów, spowalniania procesów starzenia czy poprawy zdrowia. To bardzo pozytywny kierunek, bo każdy chciałby żyć dłużej, ale przede wszystkim w dobrym zdrowiu. Sztuczna inteligencja dotyka już wielu branż i gałęzi przemysłu. Na poziomie codziennego funkcjonowania firm widzę w niej przede wszystkim narzędzie, które może nam pomagać.
Jak rozwój sztucznej inteligencji może zmienić możliwości młodych ludzi, którzy dopiero myślą o własnym biznesie lub karierze zawodowej?
Często słyszymy, że „wszystko już jest” i trudno otworzyć nową firmę, bo na rynku panuje przesyt. Po części jest to prawda, ale jednocześnie rynek i potrzeby klientów cały czas się zmieniają. Rozwój sztucznej inteligencji również sprawi, że wiele rzeczy będzie wyglądało zupełnie inaczej. Duże możliwości będą na pewno związane z nowymi technologiami, informatyką i szeroko rozumianymi zawodami technologicznymi. Widzę to również podczas pobytów w San Francisco. Jestem wiceprezesem PolSV w Dolinie Krzemowej, organizacji założonej przez prof. Moncarza. Spotykam tam wielu młodych Polaków. Okazuje się, że nasi rodacy mają bardzo dobre pomysły i duży potencjał, a tam łatwiej jest im znaleźć kapitał potrzebny do rozwoju startupów i ludzi, którzy są gotowi zauważyć ich pomysł oraz pomóc im go rozwinąć.
Jak, z perspektywy przedsiębiorcy i pracodawcy, ocenia Pani młode pokolenie wchodzące dziś na rynek pracy?
Oczywiście, jako przedsiębiorcy patrzymy również na to, jakie podejście do pracy mają młodzi ludzie. Widzę bardzo wiele niezwykle zdolnych osób. Już jako siedemnastolatkowie czy dwudziestolatkowie są świetnie oczytani, interesują się najnowszymi technologiami i mają ogromne ambicje. Chcą sięgać gwiazd i to jest bardzo pozytywne. Z drugiej strony widzimy także grupę młodych ludzi, którzy czują się zagubieni. Jeżeli ktoś nie chce zakładać własnej firmy, musi liczyć się z tym, że będzie rozwijał swoją karierę jako pracownik. A na sukces zawodowy, wyższe wynagrodzenie czy odpowiedzialne stanowisko zwykle pracuje się latami. Mam wrażenie, że część młodych ludzi chciałaby osiągnąć wszystko bardzo szybko. Patrzą na dzisiejszych pięćdziesięcio- czy sześćdziesięciolatków, którzy mają domy, podróżują i są w dobrej sytuacji finansowej, ale nie zawsze widzą, że dochodzili do tego przez wiele lat. My również zaczynaliśmy bez tego wszystkiego i stopniowo budowaliśmy swoją pozycję. Rozumiem młodych ludzi, którzy chcieliby od razu dobrze zarabiać, mieć własny dom czy podróżować, ale rzeczywistość nie zawsze tak wygląda. Jeśli ktoś nie ma predyspozycji albo odwagi do założenia własnej firmy i podjęcia związanego z tym ryzyka, powinien konsekwentnie rozwijać swoją karierę krok po kroku.
Jak na przestrzeni lat zmieniło się prowadzenie własnego biznesu? Czy dzisiejsi przedsiębiorcy mają łatwiej niż ci, którzy zaczynali kilkadziesiąt lat temu?
Kiedy ja zakładałam firmę, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Nie każdy miał konto w banku, nie było tak rozwiniętego marketingu, dostępu do informacji ani mediów społecznościowych. Mimo to dawaliśmy sobie radę, ponieważ dla nas była to normalność. Dzisiaj przedsiębiorcy mają wiele nowych możliwości i warto dostrzegać również te udogodnienia. Świat bardzo przyspieszył. Z jednej strony jesteśmy w ciągłym kontakcie ze wszystkimi i mamy dostęp do ogromnej liczby informacji, ale z drugiej coraz trudniej zachować prywatność. Cały czas jesteśmy pod telefonem, odpowiadamy na wiadomości, e-maile i SMS-y. Można właściwie przez cały dzień próbować „odrobić się” z pracy, ale jest to praca, której nigdy nie da się całkowicie skończyć. Kiedyś wydawało mi się, że jeszcze rok czy dwa intensywnej pracy i firma „wyjdzie na prostą”. Dzisiaj wiem, że w biznesie tak naprawdę nie ma takiego momentu. Jeżeli firma się rozwija i skaluje, pojawiają się kolejne obowiązki i nowe wyzwania. Dlatego bardzo ważne jest również znalezienie czasu dla siebie i na odpoczynek.
Źródło: Strefa Biznesu, Jesień 2026, s. 34–35.